Babka ziemniaczano-jaglana

Generalnie, gdy planuję tę babkę, rano gotuję kaszę jaglaną (bez dodatków, te dodaję później) w większej ilości (np. z 2 szklanek kaszy jaglanej). Potem na obiad gotuję ziemniaki, tak żeby zostało jeszcze z 6 średnich sztuk. Nie jest to łatwe w mojej rodzinie, bo mamy rzadko ziemniaki ;)

Ugniatam ziemniaki i kaszę jaglaną tłuczkiem do ziemniaków, daję dużo natki i/lub koperku, 2-3 łyżki majeranku, jak mi się chce to przesmażam 1 pokrojoną cebulę, czasami dodaję jakieś mięsko (co mam, byle pokrojone w kostkę i nie surowe, czyli np. kawałki indyka z poprzedniego dnia); można dodać podsmażone pieczarki; dodaję łyżeczkę kurkumy (poprawia trawienie), łyżeczkę pieprzu ziołowego, łyżkę soli lub gomasio (gomasio to zmielony sezam + siemię lniane + sól morska).
NIE dodaję żadnych surowych składników, typu jajko. I tak masa się dobrze klei :)

Całą masę wrzucam na blaszkę (okrągłą lub prostokątną, taką by babka miała ok. 4-5 cm wysokości, nie więcej) i wygładzam (łyżką, szpachelką, ręką, czym się da ;))

Tu robię nabiałowy wyjątek: wierzch smaruję gęstą śmietaną, dzięki czemu babka ma piękną złocistą skórkę po upieczeniu.

Piekę do zarumienienia (ok. pół godziny w 180 stopniach Celsjusza)

Babkę można odgrzewać ;) Więc jest też szybkim sposobem na II śniadanie :) Właśnie taką odgrzaną lubię najbardziej

Do babki pasuje sos pieczarkowy, pomidorowy lub po prostu sama :)